-
Niedziela, 3 stycznia 2010
-
E i M beda w Zgorzelcu o 1am. My jedziemy przez Norymberge, ale gdzie jestesmy - nie mam pojecia.
-
Autobus puszcza juz czwarty film, tym razem Aviator. Za nami siedzi pan "swiatem rzadza masoni i Zydzi ale nie jestem rasista" Polak.
-
E i K sa juz we Frankfurcie. My gdzies blisko granicy. Autobus nie zawiodl i puscil polska komedie.
-
Niedlugo bedziemy wygladac jak wielkie francuskie sery. Obysmy tylko nie pachnieli jak one.
-
W Krakowie powinnismy byc jutro o 12:00 - ciekawe, kto bedzie pierwszy?
-
M i E wracaja autostopem i wyszli o 7am. My mamy autobus o 13:00 - tak, jestesmy juz za starzy na jezdzenie obcymi samochodami.
-
Montmartre.
-
Paryz z dachu centrum Pompidou.
-
-
Sobota, 2 stycznia 2010
-
DSC00487
-
We Francji na 3 kroli robi sie ciasto i ten, kto znajdzie migdal zostaje krolem/krolowa i dobiera sobie krola/krolowa. Znalazla Aloise i wybrala...
-
Siedzielismy tam od zachodu slonca az do zmroku - bylo na co popatrzec. Kto wie, ze Wieza o pelnych godzinach miga jak szalona?
-
Darmowa wieza widokowa w centrum Paryza? Dach Pompidou - widok na cale miasto.
-
Muzeum Rodina niczego sobie, ale spodziewalem sie wiecej. Milo, ze za darmo. Nalesnikarnia polecana przez Aloise zamknieta, wiec znow Chinczyk, pyszny i po 5E.
-
"Wieczny Idol", Rodin.
-
Eiffel Tower.
-
Paryskie swiatla, cz. III.
-
Paryskie swiatla, cz. II.
-
Paryskie swiatla, cz. I.
-
Wies w Paryzu.
-
Cmentarz Pere Lachaise.
-
K w pociagu.
-
Je i Edyt na plocie kolo Sacre-Coeur (sylwester).
-
My w tejze glowie.
-
Glowa kolo kosciola sw. Eustachego.
-
Przy centrum handlowym Les Halles, trzy dziwne stwory.
-
-
Piątek, 1 stycznia 2010
-
Ogrody Luwru, plac Concorde i lawka pod Wieza Eiffla, wszystko pod noca. Teraz jeden z 3 paryskich tramwaji wiezie nas wzdluz Sekwany az do La Defense.
-
Paryz zima, ze wzgledu na mrok i gre swiatel, to zupelnie inna bajka niz ten letni. To jakby noc, mimo ktorej wszystko jest widoczne, ale w innych barwach.
-
Obcalowany grob Wilde'a
-
Dzien rozpoczety od tostow z maslem i karmienia przydomowych kur. Teraz konczymy zwiedzanie Pere lachaise, czyli dzielnice grobowych domkow jednorodzinnych.
-
Francuzi umieja swietowac: wczoraj cale miasto cieszylo sie jak dzieci (w sumie z czego?), a cala komunikacja miejska jest za darmo. Ulga dla naszych budzetow.
-
Mama Aloise nie zamyka samochodu na czas zakupow; wczoraj zostawili nam klucze do domu, zebysmy mogli wyjsc, kiedy chcemy. Podobaja nam sie takie zwyczaje.
-
Jesli chodzi o fajerwerki, w Rudziczce sa lepsze.
-
-
Czwartek, 31 grudnia 2009
-
Montmartre jest pijane, wesole i szczesliwe. To troche jak my.
-
Nowe zdjecia dostepne na picasie: [picasaweb.google.com](s) .
-
A teraz wybieramy sie ogladac sylwestra z wysokosci Montmartre. Mniam.
-
...i spacer osiedlem mieszkalnych wiezowcow z widokiem na Wieze. Osiedle na wschod od Wiezy - nie wiemy jak sie nazywa. To byl skrot dnia.
-
Kosciol sw. Eustachego, Glowna wyspa, budki nad Sekwana, uczta serowo-winogronowa na tylach Institute de France...
-
Dobre wino ma na nakretce napis recoltant, na etykietce napis chateau i informacje "appelation <cos tam> controlee" - wg mamy Aloise. Znalezlismy takie!
-
Seeeryyy!
-
Mama Aloise wziela nas na targ, kupila nam zestaw jej ulubionych serow i zabronila jesc tych z C-fouru. Mamy tez winogrona, wiec szykuja sie smakowe ekstazy.
-
Po kolei: herbata u Jamala, arabskie kolosalne kostki cukru, my i Paris, my u Aloise i Guillama.
-
Kilka zdjec: [picasaweb.google.com](s) Kolejne beda sie pojawiac pod tym samym adresem.
-
-
Środa, 30 grudnia 2009
-
Wino otwarte, wchlaniane z serami w kuchni Aloise. Mix idealny. No po prostu jestesmi pelni Paryza. Aloise podaje wskazowki jak poznac dobre wino po butelce.
-
Za chwile pakujemy manatki i przeprowadzamy sie do Aloise. Mieszka kolo stacji pociagu RER Sartrouville.
-
W Paryzu sciemnia sie ok 18. Przeszlismy przez Bastylie i bulwary na wyspe Ludwika, dalej Notre Dame i metro. Wracamy do Jamala po rzeczy i napic sie herbaty.
-
Na jednym z podworek dzielnicy Marais zajadamy bagietki i sery. Wino nieotwarte, bo brak korkociagu, a pani z papierosem nie miala w swoim zakladzie pracy.
-
Po dlugiej rozmowie z naszym hostem i najlepszej herbacie, jaka w zyciu pilem - marokanskiej (stamtad pochodzi host), ruszamy na Paryz.
-
Blip popsuty - nie moge wysylac zdjec...
-


















